Reklama
  • Poniedziałek, 20 lutego (08:00)

    To nie endometrioza, ale zrosty

Długo chodziłam do lekarza, aby wykryć przyczyny dolegliwości. W końcu wylądowałam w szpitalu

Od kilku miesięcy miałam dolegliwości w podbrzuszu: uczucie rozpierania, wzdęcia, kłucia, przeszywające bóle. Dół brzucha zrobił się twardy. Myślałam, że to stan zapalny jajników, który już mi się zdarzał.

– To raczej nie zapalenie przydatków – stwierdził ginekolog. – Nie ma stanów podgorączkowych, osłabienia, nudności. To też nie infekcja grzybicza, bakteryjna, bo nie pojawiają się upławy, pieczenie i świąd okolic intymnych.

Reklama

Lekarz skierował mnie na USG, aby wykluczyć torbiele jajników i inne nieprawidłowości. Gdy przyszłam z wynikiem, spytał: – Czy ma pani regularne miesiączki? Czy bywają bolesne i obfite? A może są jakieś dodatkowe krwawienia lub plamienia?

– Mam cykle różnej długości i bolesne miesiączki – poinformowałam go. Na pozostałe pytania odpowiedziałam przecząco. – Podejrzewam endometriozę – zawyrokował lekarz. – Nie da się jej wykryć za pomocą USG, więc zrobimy laparoskopowe badanie wnętrza macicy i brzucha. Gdy znajdziemy tu wszczepy śluzówki macicy, trzeba będzie je usunąć.

Zabieg odbył się pod narkozą za pomocą laparoskopu. Wykonano trzy 1 cm nacięcia: jedno w pępku i dwa na dole brzucha.

Lekarze wprowadzili przez nie kamerkę i narzędzia chirurgiczne. Kiedy obudziłam się po zabiegu, usłyszałam: – Nie znaleźliśmy ognisk endometriozy. Ale były zrosty błony otrzewnej na końcu jelita grubego (esicy), więc je wycięliśmy.

Powstały zapewne po operacji usunięcia wyrostka robaczkowego. To one właśnie mogły powodować ból, bo utrudniały przesuwanie się narządów miednicy. Teraz dolegliwości już minęły i czuję się świetnie!

Chwila dla Ciebie

Zobacz również

Twój komentarz może być pierwszy

Zapoznaj się z Regulaminem
Wypełnienie pól oznaczonych * jest obowiązkowe.